Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

ebook, pobieranie, download, pdf, do ÂściÂągnięcia

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nagle dotarło do niego, że Henry mógł chcieć posłać go do jakiejś miejscowej szkoły, a to była ostatnia rzecz, jakiej pragnął sam Bleys.Każda chwila spędzona na nauce w miejscowym wydaniu byłaby dla niego stratą czasu; a ponadto okrutną męką, gdyż niemal na pewno wiedział na temat wielu rzeczy więcej, niż tutejsi ludzie.A nawet gdyby tak nie było, to w kilka tygodni nauczyłby się wszystkiego tego, czego uczono tutaj dzieci w jego wieku.Bleys skurczył się ze strachu na myśl o próbie dostosowania się do pozostałych uczniów.–Bardzo dobrze, zatem – powiedział Henry, odsuwając krzesło i wstając.– Will, Joshua, zabierzcie się do swoich wieczornych obowiązków.Chodź ze mną, Bleys.Wyszli przez frontowe drzwi.Podążając za wujem, Bleys porwał z kołka kurtkę, którą Hemy dał mu wcześniej.Na twarzy MacLeana pojawił się ponownie chłodny uśmiech, gdy obserwował jak Bleys, schodząc po stopniach wiodących na podwórze, zmaga się z okryciem.Henry zaprowadził go do jednej z przybudówek, odczepił pętlę z liny, która przytrzymywała drzwi, a potem obaj weszli do środka; wuj dokładnie zamknął za nimi drzwi, jakby chronił coś cennego.Pomieszczenie, w którym panował mrok, było niemal tej wielkości, że mogło pomieścić dwa takie wozy, jakim tutaj przyjechali.Henry sięgnął na półkę i zdjął z niej lampę z wysokim szklanym kominkiem; jej przezroczystą podstawę wypełniał w trzech czwartych blady, oleisty płyn.Na zewnątrz wystawał knot.Henry zdjął szkiełko i zapalił lampę.Blask, jaki rzucała, był żółty, ale jasny.Bleys zobaczył, że weszli do czegoś w rodzaju warsztatu.Na środku leżał blok jakiegoś silnika wewnętrznego spalania.Na podstawie tego, co pamiętał z książki historycznej, Bleys rozpoznał w nim jeden z uproszczonych modeli, jakie zostały zaprojektowane specjalnie dla Młodszych Światów, gdy rozpoczęła się kolonizacja.Silnik miał trzy cylindry i zgodnie z tym, co Bleys czytał na ten temat, został skonstruowany tak, by można go było napędzać każdym paliwem doprowadzonym do płynnej postaci.Mogło być do tego wykorzystane nawet drewno, czy zwyczajne chwasty zmielone w drobny pył.Ten konkretny blok miał poniżej miskę olejową, ale brakowało mu głowicy.Trzy cylindry ziały pustką.Z boku, na półce leżały trzy tłoki, które pasowały do otworów; były tam także różne inne części.Bleys patrzył na to wszystko zadziwiony, a potem nagle zrozumiał.Henry, jak wielu innych ubogich kolonistów, o jakich czytał, budował silnik, który mógł być użyty do napędzania domowej roboty traktora lub innego pojazdu; konstruował go część po części, w miarę napływu funduszy.–Poznajesz go dzięki swoim zajęciom? Jak je nazwałeś – warsztatowym? – zapytał Henry.–Tak… sądzę.Tak wuju, poznaję – odparł Bleys.– Istnieją, oczywiście, rozmaite modele.Żeby wiedzieć, który to z nich, musiałbym obejrzeć plany.–Mam jej tutaj.Sięgnął w głąb półki, poza stojące na jej końcu tłoki, po czym podszedł z rulonem roboczych planów, wydrukowanych na plastikowych arkuszach o wymiarach sześćdziesiąt na dziewięćdziesiąt centymetrów.Rozpostarł je na pustej części ławki, a obok siebie postawił lampę.–Są tutaj.Przyjrzyj się im i powiedz mi, czy wiesz, jaki to konkretnie model silnika.Bleys spojrzał.Jego najbliży kontakt z podobnymi planami sprowadzał się do oglądania ich reprodukcji w podręczniku mechaniki.Pociągało go wtedy to, co widział, tak jak pociągało go wszystko inne, ale szczególnie historia i matematyka.Nadal fascynowały go wszelkie nowości.Wszystko, co było nowe, zapoznawało go z rzeczami, dowodziło ich istnienia.Historia relacjonowała i informowała.Tak jak plany.I matematyka.Ale matematyka miała dodatkówy walor w postaci mocy udowadniania czegoś.Szczególnie zachwycił go tom stereometrii.Dostrzegał piękno łączące solidne, trójwymiarowe bryły przedstawiane na ekranie jego czytacza z formułami dowodzącymi tych kształtów.Teraz patrzył z zainteresowaniem na plany silnika.Nie były to rysunki, które widział w podręczniku mechaniki, ale wyglądały na tyle podobnie, że potrafił je szybko porównać.Zasadniczo, silnik został zaprojektowany w ten sposób, aby mógł go złożyć każdy człowiek dysponujący minimum inteligencji i cierpliwości do pracy.Instrukcje, w miarę jak przebiegał montaż silnika, były proste i jasne.–Tak; sądzę, że go poznaję, wuju – powtórzył.Spojrzał ponownie na części, które leżały uszeregowane na ławce.–Nie brakuje ci wiele elementów, które są potrzebne do złożenia wszystkiego w całość i puszczenia w ruch.Największą brakującą częścią jest głowica i szpilki do osadzenia jej na uszczelce.Albo masz już może uszczelkę – zaczął szukać wśród rupieci na blacie stołu stolarskiego.–Nie – odparł Henry.– Głowice, szpilki i uszczelki są deficytowe.Są drogie, szczególnie uszczelki.Tak czy inaczej, zdobędę uszczelkę przed końcem roku.–Dzięki niej i jeszcze tylko kilku drobniejszym częściom – rzekł Bleys na wpół do siebie – silnik może zostać złożony i będzie działać.Podniósł wzrok na Henry’ego.–Mogę pomóc ci go złożyć, wuju?–Tak – powiedział Henry.– Myślę, że tak, Bleys.Sądzę, że wiesz dosyć, aby twoja pomoc była użyteczna.Ale to sprawa przyszłości.Odwrócił się od bloku silnika, dmuchnął w głąb szkiełka lampy, by zgasić płomień, po czym odstawił ją na półkę.Stali w szopie, rozjaśnianej tylko przez resztki światła zmierzchu, które migotało słabo za oknami.Henry zaprowadził Bleysa z powrotem do domu.Kiedy weszli do środka, stół był sprzątnięty, a Will pracowicie zmywał naczynia.–Bleys, pomóż swemu kuzynowi powycierać talerze – polecił Henry – a potem obaj do łóżek.Odwrócił się i opuścił ich, znikając za drzwiami znajdującymi się naprzeciwko wejścia prowadzącego do sypialni chłopców.Musiała tam być, pomyślał Bleys, jego sypialnia.Bleys podszedł do ławy z miednicą, gdzie pracował Will, a ten wręczył mu talerz pokryty mydlinami i ścierkę.–Joshua zaraz tu będzie – powiedział.– Jest zajęty oporządzaniem inwentarza.–Inwentarz… to te kozy, które ciągną wóz? – upewnił się Bleys, biorąc talerz i zaczynając go wycierać.–Tak – potwierdził Will.– Ale te, których ojciec używa do ciągnięcia wozu i innych rzeczy, muszą być specjalnie tresowane.Reszta daje po prostu mleko, ser i mięso, kiedy jesteśmy w stanie przeznaczyć jedną na rzeź.Bleys skinął głową.Skończył wraz z Willem mycie i wycieranie talerzy; wyszorowali miednicę, w której myli naczynia, wytarli ją i powiesili na kołku na ścianie.Razem wynieśli brudną wodę pozostałą po myciu naczyń, zlaną do kubła wraz z wodą użytą do przygotowania posiłku oraz do umycia stołu zarówno przed kolacją, jak i po niej.–Lepiej się tego naucz – powiedział Will – gdyż, jak sądzę, będziesz teraz to robił.Skoro jesteś tutaj, ojciec będzie chciał, żebym pomagał mu na zewnątrz, w obejściu.Pokazał Bleysowi, gdzie można wylać brudną wodę, pokazał wygódkę i zaprowadził go z powrotem do ich sypialni.Pojedyncze łóżko przy ścianie, która musiała być tą dzielącą ich pokój od pokoju Henry’ego, nadal było przykryte tylko gołym materacem.Ale na środku, ułożone porządnie w stos, znajdowały się koce, pościel i poduszka.–Joshua będzie za chwilę, za momencik i pokaże ci, jak pościelić łóżko – wyjaśnił Will; wspiął się na własną pryczę i zaczął się rozbierać.Zrzucił buty z wysokości posłania, wyraźnie ciesząc się, pomyślał Bleys, głośnym tąpnięciem, jakie każdy z nich spowodował, uderzając o podłogę.Resztę swojego ubrania Will włożył do siatki, która była zawieszona na dwóch kołkach, na wewnętrznej ścianie koi [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Cytat

Acta est fabula - sztuka jest zakończona; historia się dokonała; przedstawienie zakończone; opowiadanie (temat) zostało skończone. Oktawian August

Meta